czwartek, 1 sierpnia 2013
niedziela, 28 lipca 2013
Imagin część 3
Gdy tylko
powiedziałam mamie o telefonie ta zaczęła
drzeć na mnie mordę jakby nie wiadomo co się stało. Z samego rana pojechałam z tatą na miejsce
wczorajszego koncertu. Weszliśmy na salę
a tam totalna pustka jakby
koncert wgl się nie odbył. Popytaliśmy z tatą
wszystkich ale nikt nie znalazł
mojego telefonu. Wkurzona pojechałam z tatą do domu. Gdy weszłam do domu od razu poszłam na górę nie chciałam słuchać gadania mamy.
Wyjęłam z szafki stary telefon taty i włożyłam starą kartę . Zadzwoniłam do Claudii
. Na szczęście znam jej numer na
pamięć. Claudia powiedziała mi że mam natychmiast do niej
przyjechać bo musi mi coś pokazać w co nie uwierzę . Tak też zrobiłam. 30 min później byłam już pod
drzwiami Claudii. Słyszałam tylko szybkie zbieganie ze schodów kiedy drzwi się
otworzyły poczułam szybkie
szarpnięcie do środka . Claudia trzymała
mnie za rękę i prowadziła szybkim tempem na górę do jej pokoju. Wepchnęła mnie
do środka i zamknęła drzwi .
- Może tak przywitamy
się ?
- Nie ma na to czasu – wyciągnęła z pod poduszki telefon i mi go podała. – Spójrz
dostałam smsa !
- I po to kazałaś mi tu przyjechać ?! – wkurzyłam się
- To nie jest zwykły sms
! Przeczytaj !
Tak jak mi kazała tak zrobiłam.
~ Twoja przyjaciółka chyba coś zgubiła .
Jeśli chcę to odzyskać musi przyjść na następny koncert ;)
Justin ~
O boże to nie możliwe !
Czyli on cały czas ma mój telefon . Jakby nie mógł mi go po prostu przywieźć .
Czy on jest normalny?! Wkurzył mnie ! Wielki pan się znalazł!
- Ada to niesamowite że
napisał do mnie ! Zgubiłaś telefon a ona
go ma to jest takie awwww!!!
- Daj spokój ! Zgubiłam go a ona skoro go znalazł mógł po prostu
przywieźć ale skoro ma za ciężką dupę to
chociaż kogoś przysłać. Wielki pan się
znalazł !
- No weź . Musisz tam pójść
.
- To idź za mnie
- Wiesz z wielką chęcią ale on napisał żebyś ty tam poszła. – jak zwykle
Claudia ma swoje mądrości . No ale w
sumie ma rację kazał mi tam iść.
- O boże dobra pójdę tam ale ty ze mną zabieramy mój telefon i spieprzamy stamtąd .
- Ok! Nie wierzę znów będę
na jego koncercie!
- Opanuj się napalona fanko
hahahahahahahahaha
- Weź wal się hahahaha
Siedziałam z Claudią w samochodzie. Ona cały czas o czymś nawijała
a ja udawałam że ją słucham . Nie to że
mi przeszkadza kocham ją ale ile można słuchać o tym walonym smsie? Gdy w końcu dojechałyśmy wszystko było tak jak
na poprzednim koncercie tyle że inne
miejsce. Wszędzie biegające laski i pełno ochroniarzy. Ustawiłyśmy się w
kilometrowej kolejce i czekałyśmy na naszą kolej. Nie było to łatwe
bo z każdej strony stały te całe Beliebers . Cały czas gadały jaki to on przystojny i
sexy . Frajerki. Choć w sumie to nie jest taki zły no nawet przystojny. Z moim rozmyślań wyrwał mnie ochroniarz który kazał
mi dać bilet. I w tedy to do mnie
dotarło ! PRZECIEŻ JA NIE MAM BILETU! .
Stałam jak wryta a ochroniarz stał zniecierpliwiony . Gdy miałam coś
powiedzieć uprzedziła mnie Claudia która pokazała mu smsa. Ochroniarz kazał nam
poczekać a sam znikł. Wszystkie dziewczyny zaczęły krzyczeć co się dzieje gdy
nagle ochroniarz wrócił i kazał nam iść za nim. Tak też zrobiłyśmy . Szliśmy
wielkim korytarzem mijając całą ekipę
przygotowującą się do koncertu. Zatrzymaliśmy się przed wielkimi białymi
drzwiami. Napakowany koleś (ochroniarz) wszedł do środka a nam kazał czekać. Po
chwili wyszedł i powiedział że mogę wejść ale sama . Spojrzałam na Claudię a
ona skinęła głową. Odetchnęłam głęboko i
weszłam do środka. On tam stał tyłem
do mnie , bez koszulki , tylko w
spodniach. Momentalnie zrobiło mi się gorąco . Boże Ada ogarnij się on nie może
tak na ciebie działać. Nie lubisz go i ma tak zostać. Zamknęłam drzwi trochę
mocniej niż planowałam a Justin odwrócił się do mnie z wielkim bananem na twarzy. Ja stałam i patrzyłam na niego bez żadnych emocji chociaż w środku miałam wielkie tornado.
- Cześć jestem Justin ale to chyba wiesz . – uśmiechnął się
dumnie. Co za zarozumiały padalec !
- Tak wiem . Ja jestem Ada
i chciałabym odzyskać swój telefon który znalazłeś.
- Mówisz o tym ? – wyciągnął telefon i pomachał nim prze de mną .
- Tak o tym ! Mógłbyś mi go w końcu oddać ?! Chcę go już odzyskać i po prostu
stąd wyjść. - mówiłam serio
miałam już go dość.
- Uah spokojnie. Nie
jesteś moją fanką prawda ? Bo się tak raczej nie zachowują . Zazwyczaj rzucają mi się na szyję itp.
- Tak zgadłeś nie jestem nią . Oddaj mi już ten telefon .
- Już spokojnie mała .- Mała?! Mała to jest jego …….aa nie ważne. Wyciągnął
do mnie rękę z telefonem ale gdy chciałam
go wziąć on szybko zabrał i schował za plecami.
- O co znów chodzi?!
- Jeśli chcesz go odzyskać musisz dać mi buziaka w policzek
- uśmiechnął się zarozumiale . Pajac co
on sobie myśli ?!
- Co?! Powaliło cię chłopczyku? Nie będzie żadnego buziaka !
- No jak chcesz to telefonu też nie będzie :D – Trzymajcie mnie
bo go zamorduję
- Ughh no dobra –
podeszłam ostrożnie i powoli do niego
ustałam na palcach i delikatnie musnęłam jego policzek . Spojrzałam się na
niego a on jak zwykle miał banana na ryju. – Już zadowolony? Teraz mi oddaj telefon.
- Już się robi piękna-
podał mi telefon a ja odwróciłam
się na pięcie i zmierzałam do drzwi gdy on mnie zatrzymał i odwrócił . – Zapisałem sobie twój numer i na pewno napiszę – powiedział i puścił mi oczko. Dziwnie
się poczułam . Niee Ada nie możesz nie
lubisz go pamiętaj.
- Świetnie -
powiedziałam oschle i wyszłam .
CIĄG DALSZY NASTĄPI…………
W końcu jest i tak
wiem spóźniony ale moja mama wywiozła mnie na wieś i nie miałam jak dodać :(
PRZEPRASZAM BARDZO bo go w już dawno
obiecałam ale teraz będziemy dodawać
częściej :D
KOCHAMY WAS MIŚKI xo
sobota, 20 lipca 2013
piątek, 14 czerwca 2013
coś innego :)
Patrząc w dół, musiałem przyznać,
że byłem trochę onieśmielony stojąc na wysokości urwiska. Fale
jasno niebieskiej wody oceanu uderzały z dużą mocą na skały
przy urwisku, powodując głośne odgłosy które dobiegały do moich
uszu. I przez krótki moment czasu przejechałem moją dłonią przez
włosy i już przygotowywałem się do skoku, który miał nadejść
lada moment.
- Idź do dziadka!- Chaz zadrwił i delikatnie pchnął mnie. Szybko spojrzałem na niego niekontrolując się na wodzie pod sobą. Znajome młdłości wybuchły w dole mojego brzucha.
- Boisz się? - Chaz drażnił mnie, pieszcząc moje plecy, jakbym był dzieckiem.
- Chaz, spierdalaj, naprawdę myślisz że się boję? - spojrzałem w dół przełykając ślinę, na widok fal rozbijających się. Chłopak następnie wybuchnął śmiechem, jego śmiech nieustannie rozniósł się po okolicy.
- Skoro się nie boisz to dlaczego nie możesz po prostu przejść do skoku?- uśmiechnął się do mnie, unosząc brwi i próbując nie wybuchnąć jeszcze większym śmiechem.
- Nie moję się kurwa, tylko muszę mieć trochę więcej czasu okej? Chcesz też skoczyć z gigantycznego urwiska? Teraz się przesuń i daj mi trochę miejsca.- warknąłem całkowicie zirytowany przez niego. Czy bałem się wody pode mną? Oczywiście że tak. Woda przerażała mnie całkowicie. I znów przełknąłem ślinę, zamykając oczy na chwile
- Wow, ktoś jest agresywny. - Chaz mruknął cofając się. Zamknąłem oczy i … pozwoliłem swojemu ciału bezwładnie spać do wody.
Byłem pod wodą, ale zaraz
ostra fala wypchnęła mnie na powierzchnię. Wziąłem szybko
głęboki oddech i znów poczułem jak moje ciało się osuwa. Znowu
byłem pod wodą desperacko próbując wstrzymać oddech. Moje ciało
było wiotkie i nagle poczułem się zupełnie bez radny. Woda
uderzyła w moje usta, poczułem smak zasolenia.
- Justin! Skała! Justin! - cicho słyszałem głos Chaza, ale to było słabe, ponieważ woda wlewała się do moich uszu. Nie wiedząc co zrobić, zacząłem się miotać chcąc dostać się na powierzchnię i dostać choć odrobinę tlenu. I naprawdę, potrzebowałem go natychmiast. Nie wiem co się stało, ale myślę że mam coś co nazywa się adrenaliną. Energia pulsując w moich żyłach i moja determinacja , aby choć wystawić głowę na powierzchnię była tak wielkia, że z całych sił zacząłem machać nogami i rękami jak najszybciej jak tylko umiałem. Moje ciało wciąż usilnie się przewracała, a ja już nawet nie wiedziałem gdzie jest powierzchnia. Wpadłem w panikę w tym momencie faktycznie bojąc się o moje życie.
- Justin! Płyń! - usłyszałem. Cały drżałem, ale w końcu wypłynąłem na powierzchnię. Odetchnąłem głęboko. Nagle przed moimi oczami pojawił się ogromny obiekt. Co to było? Poczułem jak tylko moja głowa uderza o to. I to była ostatnia rzecz jaką ujrzałem przed ponownym zatonięciem pod wodą oceanu.
Boom, boom, boom
KTOŚ PUKA W MOJEJ
GŁOWIE!
Boom,boom,boom.
CHYWCIŁEM SIĘ ZA
GŁOWĘ CHCĄC JAK NAJSZYBCIEJ WYPĘDZIDZĆ INTRUZA Z MOJEJ GŁOWY.
Boom,boom,boom.
KTO TO? KTO JEST NA
TYLE GŁUPI ŻEBY KRZYCZEĆ TAK GŁOŚNO? O PRZENIÓSŁ SIĘ,
NARESZCIE.
Boom,boom,boom.
Usłyszałem kroki
- Justin, słyszysz
mnie?
Justin?
CO DO CHOLERY?
-Oh tak masz rację,
powinien się obudzić. Justin czujesz to?
Nagle ktoś ścisnął
mocno mój palec. Hej! Co to było?
Jęknąłem.
- Tak tak jęknął. Justin proszę otwórz oczy, jesteś już bezpieczny.
JA? WODA? KIM BYŁY TE OSOBY MÓWIĄCE?
I DLACZEGO LEŻE NA ŁÓŻKU?
- Po prostu otwórz oczy proszę.
Boom,boom, boom.
Parsknąłem, powoli otwierając oczy,
i zobaczyłem dwa cienie.
- Dobry chłopak. Czy teraz możesz nam powiedzieć jak się czujesz? - osoba po lewej spytała.
Otworzyłem usta by odpowiedzieć, ale
zdałem sobie sprawę, że każdy najmniejszy ruch mnie boli.
- Ja... Ja.. - mój głos był zachrypnięty. Czy czuje się dobrze? Jasne że nie. - jęknąłem. I nagle usłyszałem chichot dziewczyny. Delikatna dłoń zgarnia włosy z mojego spoconego czoła.
- Masz gorączkę- wymamrotała, a jej ręka nadal znajdowała się na moim czole. Czułem ukojenie, jej ręka była zimna.
- Justin czy pamiętasz jak tutaj się dostałeś? Albo pamiętasz coś z wody?- zapytała.
- Kim jest Justin? - cicho zapytałem.Dziewczyna szybko spojrzała na człowieka z przerażeniem na twarzy. Przełknęła ślinę i zagryzła nerwowo wargę.
- Czy ty w ogóle wiesz kim jesteś?KIM JESTEM?Czekaj czekaj. - jestem.. mam na imię...
KIM BYŁEM?
- o boże. - dziewczyna bezradnie westchnęła i trzymała mnie za rękę.
- Obawialiśmy się że masz zanik pamięci, ale nigdy nie spodziewałam się że będzie aż tak źle. Justin, jesteś Justin. Justin Bieber, słynna gwiazda muzyki pop.
WIĘC JESTEM JUSTIN
NAJWYRAŹNIEJ.
czwartek, 13 czerwca 2013
wtorek, 11 czerwca 2013
Imagin dla Ady CZĘŚĆ II
~SOBOTA~
Dziś
koncert . Od rana się szykuję….krótki prysznic ,suszenie włosów , wybieranie
ciuchów i makijaż . Claudia dzwoniła to
mnie już chyba z 3000 razy bo nie wiedziała jakie buty ubrać (hahah). Zeszłam
na dół do rodziców którzy siedzieli przy stole i jedli śniadanie. Szeptali coś
do siebie. Gdy weszłam do jadalni przestali i przywitali się ze mną . Usiadłam naprzeciwko
taty.
-
Ada masz być gotowa na 17 .
-
Na 17? Przecież koncert jest dopiero o 19 ….
-
Muszę być wcześniej bo przed koncertem musimy wszystko obstawić i wgl.
-
No okej niech ci będzie ….
Zjadłam
śniadanie i poszłam na górę. Weszłam na twittera i zobaczyłam to co jest normalne od paru dni
czyli wielki spam o koncercie. Szczerze to chciałam mieć to za sobą i
najlepiej pójść spać. Niestety obiecałam Claudii że z nią pójdę no i były już
bilety. Popisałam jeszcze chwilę z Claudią i poszłam dalej się szykować.
~parę godzin
później ~
Tata
wołał mnie z dołu . Ubrałam jeszcze tylko fioletową skurzaną kurtkę i zbiegłam
po schodach.
-
łoł Wyglądasz „KOZACKO” - ta to mój tata
..usiłuję być fajny ale mu nie wychodzi.
-
KOZACKO?! Serio tato?
-
Oj nie czepiaj się :P Choć idziemy .
Wyszliśmy
z domu i poszliśmy do samochodu. Wsunęłam się na siedzenie pasażera a mój tata na siedzenie
kierowcy i ruszyliśmy. Po drodze pojechaliśmy jeszcze po Claudię. Strasznie się
jarała całą drogę ale nareszcie dojechaliśmy . Było tak jak myślałam wszędzie
pełno ryczących fanek. Wysiadłam z samochodu i od razu pożałowałam . Masa dziewczyn piszczała i krzyczała imię Justina. Tata złapał mnie za
rękę i pociągnął za sobą razem z
Claudią. Poszliśmy na tyły budynku gdzie nikogo nie było. Z budynku wyszedł
jakiś napakowany koleś i kazał mojemu tacie pokazać legitymację , na szczęście
miał ją i mu pokazał po czym weszliśmy do budynku. Było tam pełno ludzi którzy
nosili głośniki itp. Byli też tancerze którzy rozgrzewali się przed występem.
Claudia prawię tam płakała ze szczęścia. Poszliśmy dalej długim korytarzem minęliśmy wielkie białe drzwi na których
pisało „JUSTIN BIEBER” . Nie wiem czemu ale jak to zobaczyłam to mi się gorąco
zrobiło oczywiście Claudię zamurowało i szła jak oszołomiona. Zaczęłam się z
niej śmiać. Tata zaprowadził mnie i
Claudię na nasze miejsca pod sceną . Faktycznie byłam tak blisko sceny że
mogłam na nią spokojnie wejść.( Nie to że próbowałam.). Stałyśmy tak chyba z 30
min gdy naglę na ekranie pojawiła się liczba 1 co oznaczało że została minuta
do koncertu. Pisku jarających się lasek
nie da się opisać. Potem zaczęło się wielkie odliczanie i naglę zrobiło się ciemno ekran się rozsuną a na scenę wleciał Justin.
Zamurowało mnie. Wylądował centralnie przede mną . Spojrzał się na mnie i
uśmiechną . Claudia szarpnęła mnie za kurtkę z niedowierzaniem . Odwzajemniłam
uśmiech czerwieniąc się na co on puścił mi oczko i zaczął śpiewać. Cały koncert
przyglądałam mu się dokładnie . Muszę przyznać że umie tańczyć i pięknie
śpiewa. W pewnej chwili poczułam że ktoś łapię mnie za ramię. Odwróciłam się a
jakaś kobieta zapytała się mnie czy chcę zostać OLLG . Nie wiedziałam co to
znaczy ale zgodziłam się. Kobieta złapała mnie za rękę i ku mojemu zdziwieniu
zaprowadziła mnie za scenę . Stałam tam z parę minut nie wiedząc co się dzieję
. Usłyszałam że zaczyna się nowa piosenka i dziewczyny zaczęły głośniej
krzyczeć. Podszedł do mnie jakiś młody chłopak i wyprowadził na scenę . Byłam
ja sparaliżowana . Szliśmy przez środek sceny
a na przodzie tańczył Justin i śpiewał. Kazano mi usiąść na wielkim
tronie. Zrobiłam to . Podszedł do mnie Justin nakładając mi fioletowy wianek i
uśmiechając się do mnie. Usiadł koło mnie na tronie nie przestając śpiewać ,
złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy.
Zarumieniłam się i uśmiechnęłam. Cały czas się trzęsłam . Justin wstał i gdy
skończył śpiewać dał mi buziaka w policzek. Zapytał się o moje imię które mu
podałam. Uśmiechnął się , złapał mnie za rękę i pobiegliśmy za kulisy. http://www.youtube.com/watch?v=1-Kf2BWY7yg
Tam tylko mnie przytulił , podziękował i
wrócił aby dokończyć koncert. Ja wróciłam na swoje miejsce . Claudia zaczęła mnie
przytulać i o wszystko wypytywać, jakieś laski cały czas podchodziły i robiły sobie
ze mną zdjęcia. To było naprawdę miłe i
fajne. Po koncercie Claudia bardziej
przeżywała to ode mnie. Poszłyśmy do taty który stał z tyłu sceny . Staliśmy
tam chwilkę a ja opowiadałam tacie co się wydarzyło gdy naglę zza kulis wyszedł Justin. Szedł w naszą stronę a
mnie i Claudie wmurowało w ziemię.
-
Cześć moja OLLG ! - powiedział do mnie,
a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-
Cześć Justin.
Usłyszałam
krzyk Claudii za plecami . Odwróciłam się a ona ledwo stała płacząc i krzycząc „
O BOŻE TO JUSTIN BIEBER”. Zaczęłam się z niej śmiać . Justin zrobił to samo i
podszedł do niej. Mocno ją przytulił i powiedział że musi iść. Za nim cokolwiek
powiedziałyśmy Justin zniknął w głębi
korytarza prowadzącego do jego garderoby. Claudia cały czas ryczała , ja stałam
wmurowana a tata stał z tyłu i miał z nas niezłą bekę. Gdy już się pozbierałyśmy
tata zaprowadził nas do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy po drodze Claudię
,sami też pojechaliśmy do domu. Całą drogę zastanawiałam się dlaczego to mnie wybrali i dlaczego tak zareagowałam na to wydarzenie. Przecież
nie jestem jego fanką. Za nim się zorientowałam byliśmy już w domu. Weszłam do
domu i chciałam opowiedzieć wszystko mamię ale ona jak zwykle była zajęta więc
poszłam na górę. Zdjęłam z głowy wianek i położyłam go na półkę . Weszłam do
łazienki , zdjęłam ciuchy i weszłam pod prysznic.
Po
gorącej kąpieli nie chciało mi się jeszcze spać . Weszłam na twittera . Miałam
chyba z 300 wiadomości od fanek Justina
. Wszystkie pytały się jak zostałam OLLG
, ale ja sama nie wiedziałam więc nic im nie odpisywałam . Claudia
oczywiście już powrzucała zdjęcia moje ze sceny . Ustawiłam sobie jedno na
profilowe i wyłączyłam twittera. Chciałam zadzwonić do Claudii ale zorientowałam
się że nie mam telefonu. Cholera !!
Musiał mi wypaść jak siedziałam na tym tronie. Rodzice mnie zabiją, to mój 3
telefon w tym roku.
CIĄG
DALSZY NASTĄPI…………
piątek, 7 czerwca 2013
Imagin dla Ady CZĘŚĆ I
„ Nie wiem co się ze mną dzieję ….Nie mogę spać ….jeść …..cały czas
myślę o niej. Nie mogę dopuścić do siebie jednej myśli ……….nie mogę tak myśleć
!!!!......Ja nie mogę jej kochać …”
Jak zwykle rano
obudził mnie budzik. Nie chętnie wstałam z łóżka i poszłam
do łazienki .Po drodze minęłam mamę która jak zwykle nie zwracała na
mnie uwagi tylko siedział przy stole pijąc kawę i przewracając jakieś papiery.
Weszłam do łazienki , zdjęłam piżamę i weszłam pod prysznic. Siedziałam tam
chyba naprawdę długo bo w pewnej chwili usłyszałam jak mama dobija się do
drzwi. Ubrałam się w wczoraj przyszykowane ciuchy i uczesałam. Zrobiłam lekki
makijaż i poszłam zjeść śniadanie, które
jak zwykle przebiegało w ciszy. Po
zjedzeniu wzięłam torbę i poszłam do szkoły. Przed domem czekała
na mnie moja przyjaciółka Claudia .
- Heeeejjjj słońce .
- Hej Claudia. – lekko się uśmiechnęłam , ale ona i tak wyczuła że coś nie gra.
- Ej mała co jest?
Coś się stało?
- W sumie to nic……mam
po prostu zły humor – dziwnie na mnie spojrzała .Pewnie myślała że kłamię ale
mówiłam prawdę .
- No okej niech ci
będzie …ale postaramy się go poprawić – Uśmiechnęła się do mnie i złapała za
rękę. Pewnie to dziwnie wyglądało ale co tam
, nie jesteśmy naj normalniejsze .
Pod szkołą był dziwny szum ,
wszędzie biegały napalone na coś laski . Piszczały , śmiały się i ogólnie to im
odpierdalało. Podeszłam bliżej dziewczyn
i zobaczyła wielki plakat . Był na nim Justin
Bieber i wielki napis „ Koncert w
tą sobotę”. Nie przepadałam za nim czego
nie mogę powiedzieć o Claudii. Jest jego wielką
fanką. Czasem gada tylko o nim.
Podbiegła do mnie szybko i złapała za ramię.
- Ada musimy na to
iść . Muszę go zobaczyć. – nie za bardzo uśmiechało mi się tam iść .
- Nie wiem …jakoś nie
za bardzo chcę wydać parę stów na
koncert Biebera.
- Ej no weź musisz
iść ze mną. PROOOOOOSZĘ …….
- Nie
- No chodź będzie fajnie . A jak nie chcesz wydawać kasy to ja ci kupię ten bilet.
- Nie będziesz
kupować mi żadnego biletu i ja nigdzie nie idę. Jak tak bardzo chcesz iść to
idź z kimś innym bo ja się na to nie piszę.
- Ada proszę !!
Będzie fajne zobaczysz . To może jedyna moja okazja żeby go zobaczyć i być może
poznać.
- Czemu nie pójdziesz
z kimś innym?
- Takimi chwilami chcę się dzielić z moją
przyjaciółką .
- No okej …….już
pójdę z tobą. – nawet nie zdążyłam dokończyć zdania i poczułam
tylko jak się na mnie rzuca z wielkim uściskiem. Jest pokręcona ale za
to ją kocham. Od czasu jak moja mama nie widzi nic po za pracą , a tata ciągle
gdzieś wyjeżdża to Claudia jest mi
najbliższą osobą. Tylko ona potrafi poprawić mi humor.
Gdy już się od niej oderwałam.
Poszłyśmy do szkoły. Standardowo lekcję ciągnęły się i były mega nudne. Na
każdej przerwie słuchałam tylko o Justinie
i o tym jak Claudia jara się koncertem.
To było naprawdę męczące. Nareszcie lekcję się skończyły ale ja i tak
całą drogę powrotną słuchałam tylko o jednym. W końcu dotarłam do domu ,
pożegnałam się z Claudią i weszłam do
domu. Nikogo nie było. Mama pewnie w pracy a tata jak zwykle jest w jakieś trasie.
Jest ochroniarzem i czasem jeździ na
jakieś koncerty albo ważne przyjęcia i tam pilnuję porządku. Nigdy nie chcę
brać mnie ze sobą i w tedy zostaję sama z mamą , a to nie jest za fajne biorąc
pod uwagę że dla niej liczy się tylko praca i praca. Czasem mam ochotę opowiedzieć o swoich problemach albo
przeżyciach ale ona nigdy nie ma czasu.
Rzuciłam torbę w kąt
i poszłam coś zjeść . Wzięłam z szafki
paczkę ciastek i poszłam do pokoju . Odpaliłam laptopa i weszłam na twittera .
Wszędzie same posty o sobotnim koncercie . Napalone fanki. Chciałam coś napisać
ale usłyszałam huk zamykanych drzwi wejściowych . Pobiegłam da dół i zobaczyłam
mamę wchodzącą do jadalni. Nawet nie zwróciła na mnie uwagi tylko usiadła przy
stole gadając przez telefon i rozkładając jakieś papiery. Gdy w końcu mnie
zobaczyła powiedziała tylko coś do osoby z którą rozmawiała i się rozłączyła.
- Ada czemu twoja
torba leży na ziemi ?! I czemu zamiast
zjeść obiad to jesz ciastka? – jak zwykle
tylko się czepia.
- Dopiero przyszłam
mamo i jeszcze jej nie podniosłam miałam
zamiar to zaraz zrobić, a jem ciastka bo nie zrobiłaś obiadu .
- Ile ty masz lat …sama
mogłaś se zrobić coś ciepłego do jedzenia. A teraz zabieraj tą torbę i na górę odrabiać lekcję . - miałam zamiar coś powiedzieć ale odpuściłam i
powiedziałam tylko – Okej mamo.
Poszłam na górę do
pokoju zgodnie z jej rozkazem. Położyłam się na łóżku i gapiłam się w sufit.
Naglę poczułam jak telefon wibruję i w kieszeni . Zobaczyłam na wyświetlaczu
numer Claudii więc szybko go odebrałam.
- Hej Ada słuchaj nie
uwierzysz !! – krzyczała do słuchawki a po jej głosie można było domyśleć się że jest mega szczęśliwa.
- Co się znów takiego
stało ?
- Mój tata załatwił
nam bilety na sobotni koncert!!!!! Mamy miejsca pod samą sceną !!! Pewnie nawet
poczułabyś jakby cię opluł …hhahaha
- FUUUUUUUU !!!! Jesteś obrzydliwa.
- Żartowałam …haha ejj ale ty się wgl nie cieszysz …..
- Cieszę ,
cieszę ….zawszę marzyłam żeby Bieber
mnie opluł …..
- O Boże przestań…..będzie
fajnie zobaczysz.
- Jak mówisz.
- Okej to ja lecę …papapa słońcę
- Pa …
Odłożyłam telefon i
przekręciłam się na drugi bok po czym zapadłam w słodki sen. Obudziłam się po
paru godzinach. Było już ciemno. Usłyszałam głośny głos mamy. Rozmawiała z
kimś. Szubko zeszłam na dół. W salonie paliło się światło , weszłam tam i
zobaczyłam mamę siedzącą na kanapie a obok niej siedział tata. Uśmiechną się na
mój widok na co ja odwzajemniłam uśmiech i podbiegłam do niego mocno go
przytulając.
- Tato tak się cieszę
że już wróciłeś.
- Też się cieszę
kochanie , ale już mnie puść bo nie mogę oddychać.- zaśmiałam się delikatnie go puściłam.
- Czemu tak szybko
przyjechałeś ? Miałeś być za tydzień.
- Tak ale kolega mnie
zastąpił bo ja musiałem wracać do miasta ponieważ jest tu jakiś koncert w
sobotę a im brakuję ochroniarzy .
- Tak jest koncert
Justina Biebera na który idę razem z
Claudią. – moja mam popatrzyła na mnie surowo.
- Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?!
- Oh mamo przestań …wypadło
mi to z głowy.
- Czyżby?.....
- Daj jej spokój Isabell
przecież to tylko koncert i ja na nim też będę. Na pewno zwrócę na nią
uwagę. – tata puścił mi oczko na co się uśmiechnęłam.
- A róbcie sobie co
chcecie. – moja mama wyszła wkurzona z
salonu.
- Tato zanim weszłam
to gadaliście o czymś głośno…..powiesz mi o czym?
- Skarbie o niczym
ważnym. A teraz idź zrób coś na kolację dla kochanego tatusia .
- hahahaha okej niech ci będzie dla ciebie wszystko.
Poszłam do kuchni.
Zrobiłam parę kanapek i herbatę dla
taty. Zaniosłam mu do salonu gdzie on
oglądał mecz. Pocałowałam go w policzek i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa
i weszłam na twittera . Popisałam trochę z Claudią i z innymi dziewczynami. Zrobiło się naprawdę
późno więc pożegnałam się z
dziewczynami i poszłam wziąć prysznic a potem spać.
CIĄG DALSZY NASTĄPI…………
czwartek, 30 maja 2013
środa, 29 maja 2013
Z dedykacją dla kochanej Klaudii :*
Siedzisz na twitterze
jak co wieczór . Przeglądasz każdą stronkę . Zaciekawiło cię jedno
konto. Było ona inne niż wszystkie bo nie
było związane Justinem Bieberem . Na
ikonce był chłopak w kapturze nie
było widać jego twarzy. Pisał posty o
życiu i o tym jak kocha swoją rodzine. Wydało ci się to uroczę. Napisałaś do
niego parę wiadomości . Na żadną nie odpisał. Znudzona czekaniem poszłaś spać.
Gdy rano wstałaś pierwsze co zrobiłaś to
odpaliłaś laptopa i sprawdziłaś twittera . Otworzyłaś szeroko oczy. ODPISAŁ.
Uśmiechnęłaś się do siebie.
TY – „ Wydajesz się
być miłą osobą. Urocze jest to jak piszesz o miłości do swojej rodziny i
przyjaciół. J”
ON – „ Miło że tak uważasz ty też wydajesz się być bardzo miłą osobą”
xoxo
Po przeczytaniu napisałaś tylko DZIĘKUJĘ i poszłaś szykować się do szkoły. Na każdej
przerwie sprawdzałaś czy dodał nowe
posty. Po powrocie do domu odrobiłaś
prace domową i znów włączyłaś laptopa . Miałaś kilka nie przeczytanych
wiadomości.
„ Jak masz na imię? Ile masz lat i gdzie mieszkasz?”
„Co robisz w wolnym czasie?”
„ Pokaż mi swoje zdjęcie”
„ Czemu nie odpisujesz? L”
„ Jestem smutny L”
Przeczytałaś wszystkie wiadomości i zaczęłaś się śmiać . Odpowiedziałaś na
każdą z wyjątkiem jednej . Nie wysłałaś mu swojego zdjęci . Bałaś się .
1.
Nie znałaś go .
2.
Co jeśli to pedofil?
3.
A może morderca….
4.
On ci nie wysłał swojego zdjęcia.
W końcu przełamałaś się i
wysłałaś mu swoje zdjęcie ale takie na którym nie było dokładnie widać twarzy.
Chłopak szybko ci odpisał mówiąc że jesteś śliczna. Podziękowałaś mu i zarumieniłaś się. Zaczęliście ze sobą
rozmawiać ……..pisaliście całą noc. Poznaliście się trochę lepiej. Wspaniale
ci się z nim pisało , mieliście ze sobą dużo wspólnego
a co najważniejsze wydawał się być naprawdę szczery. Minęło parę
dni . Całe dnie spędzałaś na rozmowach z
S. Tak kazał na siebie mówić.
~*~-
TY – „ Ty znasz moje imię ale ja nie
znam twojego L
Nie wiem jak się do ciebie zwracać „
S - „ Mów mi
S”
TY- „ S? Czemu akurat S ? Nie masz
normalnego imienia?”
S – „ Mam ale chcę żebyś mówiła mi S J „
Ty – „ Ale czemu akurat S?”
S - „ S jak Sexowny ;) „
~*~-
Gdy se to przypomniałaś wybuchnęłaś
śmiechem. Była naprawdę zabawny. Chciałaś mu coś napisać ale on był
pierwszy . Przeczytałaś jego wiadomość i bardzo się zaskoczyłaś.
S – „ Moglibyśmy się spotkać ? Bardzo chciałbym
cię poznać „
Nie wiedziałaś co napisać . Chciałaś go poznać , zobaczyć na
oczy ale bałaś się . Po dłuższej chwili
namysłów ZGODZIŁAŚ SIĘ. S bardzo
się ucieszył. Umówiliście się w malutkiej kawiarence na końcu miasta. Była
ona prawię na odludziu ale nie przeszkadzało ci to. Szczęśliwa i trochę
przestraszona poszłaś spać. Wstałaś rano
i od razu poszłaś się szykować. Ubrałaś
krótką , miętową sukienkę z paskiem do tego
czarne baleriny i czarną torebkę.
Rozpuściłaś włosy i lekko się pomalowałaś. Wezwałaś taksówkę i pojechałaś na wyznaczone miejsce . Gdy
dojechałaś cała się trzęsąc wysiadłaś z samochodu i powoli weszłaś do kawiarni.
Nikogo tam nie było , jedyną żywą duszą była kelnerka stojąca za barem. Zajęłaś
pierwsze lepsze miejsce i czekałaś.
Podeszła do ciebie kelnerka a ty zamówiłaś wodę . Siedziałaś tak przynajmniej z 30 min . W końcu pomyślałaś że nie przyjdzie
albo zapomniał. Gdy chciałaś wstać i wyjść drzwi się otworzyły i do środka
wszedł chłopak . Miał czarne supry ,
czarne spodnie które lekko zwisały mu z pośladków , białą koszulkę z wcięciem
w kształcie V i
czerwoną bluzę . Nie widziałaś jego twarzy bo miał czapkę z daszkiem i
kaptur. Poczułaś tylko jego wzrok na sobie. Powoli usiadłaś . Cała się trzęsłaś
. On powoli zbliżył się do ciebie.
S – Witaj
TY- Ccześć
S lekko się uśmiechną . Zauważyłaś to i też się uśmiechnęłaś. Usiadł naprzeciwko ciebie. Ale nadal miał na sobie czapkę i kaptur .
TY - Mógłbyś ściągnąć
czapkę i kaptur ? Bardzo chciałabym cię
zobaczyć .
S- emmm no ok
S powoli zsunął kaptur i zdjął czapkę. Gdy to zrobił
spojrzałaś na niego i oniemiałaś S
to JUSTIN BIEBER. Serce waliło ci 1000
razy mocniej , ręce trzęsły a do oczu napłynęły łzy. Zaczęłaś krzyczeć.
TY- O boże !!! Nie wierze
że to ty !!!
Justin spojrzał na cienie i posmutniał. Zauważyłaś to
TY- Jujustin wszystko ok?
JUSTIN - Proszę nie
rób tak …
TY – Jak?
JUSTIN - Nie zachowuj
się tak…
TY – Jak?
JUSTIN - Jak fanka.
Chcę żebyś spostrzegała mnie jako S a nie jako Justina Biebera.
TY- To będzie trudne
bo jestem twoją fanką. Ale dla ciebie
postaram się - lekko się uśmiechnęłaś do Justina na co on odwzajemnił uśmiech.
Siedzieliście w kawiarni ponad 2 godziny rozmawiając i
śmiejąc się z żartów jakie sobie opowiadaliście. Czułaś się przy nim swobodnie. Już nie spostrzegałaś go jako
Justina Biebera , ale jako zwykłego Justina . Normalnego nastolatka . Justin
bardzo cię polubił. Cały czas uśmiechał się do ciebie. W pewnej chwili Justin
wstał i wyciągnął do ciebie rękę.
Podałaś mu swoją na co on cię pociągnął i wyszliście z kawiarni.
TY- Justin gdzie idziemy?
JUSTIN -
Niespodzianka - powiedział i
puścił ci oczko
Zarumieniłaś się. Justin otworzył drzwi do swojego
samochodu. Wsiadłaś do środka , po czym Justin
zrobił to samo. Odpalił silnik i ruszył. Nie jechaliście długo , a
Justin cały czas delikatnie na ciebie
zerkał. W końcu dojechaliście. Justin uśmiechną się do ciebie, puścił
ci oczko i wysiadł z samochodu. Otworzył ci drzwi a ty
wysiadłaś.
JUSTIN - Zamknij
oczy?
Ty- Po co?
JUSTINA- To
niespodzianka ….. nie psuj zabawy i je zamknij - zamknęłaś oczy zgodzie z jego prośbą .
Justin złapała cię za rękę i prowadził. Ciarki przeszły ci
po ciele na jego dotyk . Szłaś tak jak cię prowadził.
JUSTIN- Już możesz
otworzyć oczy.
Otworzyłaś je i oniemiałaś. Stałaś na wielkim urwisku . Z tyłu był las a z przodu był piękny widok na miasto.
TY – Justin to jest piękne! Jak znalazłeś to miejsce?
JUSTIN – Przez przypadek. Zawsze tu przychodzę żeby pomyśleć
albo odłączyć się na chwilę od świata.
TY - heh to takie twoje miejsce ….
JUSTIN - Od teraz nasze..- powiedział uśmiechając się do ciebie .
Również się do niego uśmiechnęłaś. Justin usiadł na skale i poklepał miejsce obok siebie
abyś usiadła obok niego. Podeszłaś do
niego i usiadłaś . Znów zaczęliście rozmawiać i oglądać zachód słońca. Zrobiło
się ciemno i chłodno. Z zimna potarłaś ramiona rękoma . Justin to zauważył i
oddał ci bluzę. Nałożył ją delikatnie na twoje ramiona.
JUSTIN- Może już chodźmy bo
robi się późno a ty wyglądasz na
zmarźniętą .
TY- Okej masz rację.
Justin wstał i pomógł ci zejść
ze skały. Poszliście do samochodu i odjechaliście w stronę twojego domu.
Gdy dojechaliście pożegnałaś się z Justinem i chciałaś wyjść z samochodu ale on cię zatrzymał.
JUSTIN- Poczekaj…
TY- Tak? O co chodzi?
JUSTIN- Dziękuję ci za dzisiaj….. to był naprawdę wspaniały
dzień i dziękuję że byłaś sobą i nie
patrzyłaś na mnie jak na Justina BIebera tylko jak na zwykłego Justina.
TY- Nie masz za co
dziękować …. Mi też się bardzo podobał dzisiejszy dzień .
JUSTIN – Dasz mi swój nr ?
TY – yy tak jasne – Justin dał ci swój tel a ty wpisałaś swój nr. Po czym
dałaś mu delikatnego całusa w policzek i wyszłaś z samochodu. Idąc do domu odwróciłaś
się w jego stronę i pomachałaś mu
patrząc jak odjeżdża. Weszłaś do domu ,
przywita łaś się z rodzicami i poszłaś do pokoju. Byłaś bardzo zmęczona
. Od razu poszłaś do łazienki aby wziąć
prysznic . Zdejmując ubranie zorientowałaś się że nadal masz na sobie bluzę
Justina. Uśmiechnęłaś się do siebie. Zdjęłaś resztę rzeczy w weszłaś pod
prysznic. Delikatne ciepłe krople muskały twoją
skórę a ty wspominałaś dzisiejszy dzień z uśmiechem na twarzy. Wyszłaś z
pod prysznica ubrałaś się w piżamę i
położyłaś do łóżka. Nie zdążyłaś zamknąć
oczu gdy usłyszałaś dźwięk smsa. Wzięłaś telefon do ręki , odblokowałaś go i na
ekranie wyświetlił się nie znany numer. Kliknęłaś w wiadomość.
„ Jeszcze raz dziękuję za wspaniały dzień. Słodkich snów księżniczko „
Po odczytaniu wiadomości
poczułaś motylki w brzuchu. Czy to sen ? Czy naprawdę spędziłaś cały dzień z Justinem a teraz
dostałaś od niego słodkiego smsa? Nie mogłaś w to uwierzyć. Całą noc nie mogłaś
zasnąć. Cały czas myślałaś o nim. Nad ranem gdy w końcu udało ci się zasnąć obudził cię
głośny dźwięk smsa. Nie chętnie usiadłaś na łóżku i odblokowałaś telefon by
odczytać wiadomość . Znów ten sam numer.
„ Spotkajmy się dziś wieczorem w naszym
miejscu…będę tam na ciebie czekał „
Czytając wiadomość
zrobiło ci się gorąco. Znów miała spotkać Justina. Wstałaś nie chętnie z
łóżka mając ochotę położyć się na miękkim
materacu i zapaść w sen. Wzięłaś ciuchy z szafki i poszłaś się przyszykować do
szkoły. Będąc w szkole nie mogłaś skupić
się na lekcjach. Cały czas myślałaś o wczorajszym dniu i dzisiejszym wieczorze.
Co Justin mógł ode ciebie chcieć?. Po lekcjach pojechałaś do domu i tam zaczęłaś
się szykować. Nadszedł wieczór. Byłaś już gotowa. Wyszłaś z domu i wsiadłaś w
taksówkę. Jadąc nią cały czas myślałaś o Justinie. Nagle twoje myśli przerwał
kierowca mówiąc że dojechaliście. Dałaś
mu gotówkę i wyszłaś z samochodu. Idąc w stronę umówionego miejsca
zobaczyłaś stojącą pochodnię a koło niej
leżała biała karteczka. Sięgnęłaś po
nią.
„POCHODNIE DOPROWADZĄ
CIĘ DO CELU”
JB
Odłożyłaś kartkę i ruszyłaś drogą wyznaczoną przez
pochodnię. Co jakiś czas na ziemi leżały różę . Zbierałaś je . Idąc
spostrzegłaś ostatnią pochodnie. Uśmiechnęłaś się do siebie. W ręku miałaś już
bardzo duży bukiet róż. Gdy powoli weszłaś na urwisko zobaczyłaś nie wielki
zastawiony stolik z dwoma krzesłami. Dookoła były palące się pochodnie a na
ziemi rozsypane płatki róż. Na ziemi
była oparta o skałę gitara. Rozglądałaś się dookoła ale nigdzie nie mogłaś
spostrzec Justina. Nagle poczułaś za sobą ciepły oddech . Odwróciłaś się a
przed tobą stałą Justin z różą w ręku. Uśmiechną się do ciebie.
JUSTIN- Podoba ci
się. To wszystko dla ciebie Księżniczko.
Uśmiechnęłaś się a w oczach poczułaś słoną ciecz.
TY- Bardzo dziękuję ….jest
pięknie.
Justin znów się uśmiechną a z twojego oka poleciała łza.
Justin otarł ją ostrożnie kciukiem.
JUSTIN- Głodna?
TY- Nawet nie wiesz jak
Złapał cię za rękę i zaprowadził
do stolika. Uśmiech nie schodził mu z ust. Na stole stały dwa talerze z jedzeniem . Justin odsuną krzesło pokazując żebyś na nim
usiadła. Po czym przysuną cię do stołu i sam usiadł naprzeciwko. Zaczęliście
jeść i rozmawiać. Cały czas się uśmiechaliście a Justin nie spuszczał z ciebie
wzroku. Gdy skończyliście jeść Justin
wstał . Puścił wolną piosenkę z odtwarzacza , podszedł do ciebie i
zaprosił do tańca. Ostrożnie wstałaś. Justin objął cię w pasie a ty objęłaś go za szyję.
Tańczyliście tak dłuższą chwilę wpatrując się w swoje oczy . Nagle Justin
odsuną się od ciebie, złapał za ręce i zaczął mówić.
JUSTIN- Od kiedy cię
poznałem na tt wiedziałem że jesteś inna….wyjątkowa. Potem jak się spotkaliśmy
poczułem coś dziwnego na twój widok coś
czego nigdy nie czułem …..dokładnie tutaj – powiedział i przyłożył rękę do
swojego serca.
- Po tym cudownym
dniu który razem spędziliśmy i po tym jak czułaś się przy mnie swobodnie…..nie
zwracając na to uwagi że jestem Justin Bieber …..poczułem coś więcej znacznie
więcej. To dziwne ale poczułem że pragnę być blisko ciebie ….patrzeć w twoje
oczy i …..zrobić to… - Justin podszedł do ciebie . Złapał twoją twarz w swoje
ręce przyłożył czoło to twojego i przez sekundę spojrzał w twoje zapłakane oczy
po czym złączył wasze usta w krótkim ale słodkim pocałunku. Gdy delikatnie
oderwał się od twoich ust spojrzałaś w jego oczy.
TY – Justin nie wiem co powiedzieć …..to jest piękne…..przez
te dni cały czas o tobie myślałam , tak
samo jak ty chciałam być blisko ciebie.
JUSTIN - Nie musisz
nic mówić po prostu bądź przy mnie – powiedział i znów złączył wasze usta tym
razem w długim pocałunku.
Justin złapał cię za rękę i zaprowadził na wielki biały koc.
Kazał ci na nim usiąść .
Zrobiłaś to, a Justin wziął gitarę do ręki i usiadł na skale
. Zaczął grać i śpiewać dla ciebie.
Cały czas mu się przyglądałaś . Patrzyłaś jak delikatnie
jeździ palcami po strunach . Wiedziałaś że śpiewa z serca. Gdy skończył odłożył
gitarę. Usiadł koło ciebie i objął . Siedzieliście tam sami w swoich objęciach
i wpatrywaliście się w panoramę miasta. Było ciemno a miasto pięknie oświetlone
. Spojrzałaś na Justina . Nie mogłaś uwierzyć
że on jest od teraz cały twój. Justin zauważył że się mu przyglądasz po
czym spojrzał na ciebie i po raz kolejny tego wieczoru złączył wasze usta.
:)))
Przyjaźnisz się z Justinem, znacie się od dziecka. Uwielbiacie spędzać ze sobą czas, czujecie się w swoim towarzystwie naturalnie. Jednak w twoim sercu Justin już nie jest tylko przyjacielem, jest chłopakiem na którym ci zależy, ale nie jak na bracie czy przyjacielu, to coś więcej o wiele więcej. Jednak boisz się mu to powiedzieć, ponieważ obawiasz się o waszą przyjaźń i w żadnym stopniu nie chcesz go stracić. Wolisz mieć go za przyjaciela niż nie mieć go w ogóle.
Nagle zadzwonił twój telefon, odwróciłaś się w stronę szafki i sięgnęłaś po niego. Na wyświetlaczu pojawiło się ' Justin '. Uśmiechnęłaś się do ekranu. Odebrałaś. - Cześć. Możemy się spotkać? - spytał i już wiedziałaś że uśmiecha się sam do siebie. - Jasne, o której i gdzie? - zapytałaś, cieszyłaś się z spotkania z nim. - Hmm, może u mnie za 15 min? - zaśmiał się, a ty bez wahania zgodziłaś się. Po skończonej rozmowie podeszłaś do szafy i przebrałaś się, potem poszłaś do łazienki, spojrzałaś się w lustro i zobaczyłaś siebie, rozpromienioną i szczęśliwą. Poprawiłaś makijaż i wyszłaś. Krzyknęłaś rodzicom że wychodzisz i poszłaś do chłopaka przecznicę dalej. Gdy doszłaś zapukałaś do drzwi, i grzecznie przywitałaś się z jego mamą, na co ta odpowiedziała ci że chłopak jest za górze. Wspięłaś się po schodach i cichło weszłaś do pokoju, zobaczyłaś tam Justina stojącego przy oknie zamyślonego. Podeszłaś na palcach i zasłoniłaś mu oczy. - Zgadnij kto to? - zapytałaś cicho z nutką seksowności w głosie. Chłopak zdjął twoje dłonie z jego twarzy, spojrzał ci w oczy i odszedł od Ciebie. - Co się dzieje? - zapytałaś zdziwiona podchodząc do niego. - Nic- westchnął. Podeszłaś do niego bliżej i spojrzałaś w jego smutne oczy. - Czy to prawda, że spotykasz się z tym nowym chłopakiem ze szkoły? - zapytał, na co ty zdziwiona popatrzyłaś na niego. - Co? nie. - zmieszłaś się, bo nie wiedziałaś o co mu chodzi. - Przysięgasz? - zapytał już rozweselając się. - Tak. Nie mogłabym się spotykać z nikim po za Tobą - zarumieniłaś się mówiąc. - Co?- chłopak spojrzał na ciebie. - Przepraszam nie powinnam była tego mówiłaś. - powiedziałaś i spuściłaś głowę w dół i patrzyłaś na swoje buty. Justin przybliżył się do ciebie i podniósł twój podbródek do góry tak że patrzyłaś mu teraz prosto w oczy. - Jeśli chciałaś powiedzieć, że zależy ci na mnie, to uwierz że mi zależy na tobie bardziej. - uśmiechnął się i złączył wasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle zadzwonił twój telefon, odwróciłaś się w stronę szafki i sięgnęłaś po niego. Na wyświetlaczu pojawiło się ' Justin '. Uśmiechnęłaś się do ekranu. Odebrałaś. - Cześć. Możemy się spotkać? - spytał i już wiedziałaś że uśmiecha się sam do siebie. - Jasne, o której i gdzie? - zapytałaś, cieszyłaś się z spotkania z nim. - Hmm, może u mnie za 15 min? - zaśmiał się, a ty bez wahania zgodziłaś się. Po skończonej rozmowie podeszłaś do szafy i przebrałaś się, potem poszłaś do łazienki, spojrzałaś się w lustro i zobaczyłaś siebie, rozpromienioną i szczęśliwą. Poprawiłaś makijaż i wyszłaś. Krzyknęłaś rodzicom że wychodzisz i poszłaś do chłopaka przecznicę dalej. Gdy doszłaś zapukałaś do drzwi, i grzecznie przywitałaś się z jego mamą, na co ta odpowiedziała ci że chłopak jest za górze. Wspięłaś się po schodach i cichło weszłaś do pokoju, zobaczyłaś tam Justina stojącego przy oknie zamyślonego. Podeszłaś na palcach i zasłoniłaś mu oczy. - Zgadnij kto to? - zapytałaś cicho z nutką seksowności w głosie. Chłopak zdjął twoje dłonie z jego twarzy, spojrzał ci w oczy i odszedł od Ciebie. - Co się dzieje? - zapytałaś zdziwiona podchodząc do niego. - Nic- westchnął. Podeszłaś do niego bliżej i spojrzałaś w jego smutne oczy. - Czy to prawda, że spotykasz się z tym nowym chłopakiem ze szkoły? - zapytał, na co ty zdziwiona popatrzyłaś na niego. - Co? nie. - zmieszłaś się, bo nie wiedziałaś o co mu chodzi. - Przysięgasz? - zapytał już rozweselając się. - Tak. Nie mogłabym się spotykać z nikim po za Tobą - zarumieniłaś się mówiąc. - Co?- chłopak spojrzał na ciebie. - Przepraszam nie powinnam była tego mówiłaś. - powiedziałaś i spuściłaś głowę w dół i patrzyłaś na swoje buty. Justin przybliżył się do ciebie i podniósł twój podbródek do góry tak że patrzyłaś mu teraz prosto w oczy. - Jeśli chciałaś powiedzieć, że zależy ci na mnie, to uwierz że mi zależy na tobie bardziej. - uśmiechnął się i złączył wasze usta w namiętnym pocałunku.
wtorek, 28 maja 2013
;)
Wracasz wieczorem do domu zmęczona z treningu z głową
spuszczoną w dół. Gdy nagle wpadasz na kogoś. Podnosisz głowę i mamroczesz
przeprosiny, chłopak uśmiecha się do Ciebie. Patrzysz na chłopaka, kogoś ci
przypomina. – nic nie szkodzi, jestem Justin. – uśmiecha się do ciebie kiedy ty
sobie uświadamiasz że to jest Justin Bieber. A ja jestem [ tu wymieniasz swoje
imie] – i także uśmiechasz się do niego, a w myślach nie możesz uwierzyć że
wpadłaś na właśnie niego. – Co robisz o tak późnej porze tutaj sama? – patrzy
się na ciebie swoimi oczami i czeka na odpowiedz. – wracam z trenigu. –
uśmiechasz się , gdy chłopak łapie cię za rękę i mówi że może cię odprowadzić,
zgadzasz się bez wahania. Po drodze rozmawialiście, opowiadaliście o sobie i
bardzo miło spędzaliście drogę powrotną do domu. Gdy nagle stanęłaś i
oznajmiłaś że to już twój dom. Justin poprosił o twój numer. Oczywiście dałaś
mu go. Obiecał że jutro odezwie się do ciebie. Ucieszona chciałaś iść do domu gdy
poczułaś uścisk na ręku i zostałaś przyciągnięta do chłopaka. Mocno cię
przytulił, a na koniec dał ci buziaka w policzek i życzył dobrej nocy.
niedziela, 26 maja 2013
Przyjaźnisz się z Justinem już od jakiegoś czasu, ale ty
czujesz do niego coś więcej. Boisz się mu to powiedzieć bo on
może tego nie odwzajemniać a ty nie
chcesz stracić waszej przyjaźni . Był
piątkowy wieczór a ty jak zwykle
siedziałaś na fotelu z ulubioną książką. Byłaś tak nią wciągnięta że nie zauważyłaś jak ktoś wszedł do domu, nagle
poczułaś ciepłe usta na swoim policzku.
To był Justin.
- Hej shawty . Obejrzymy
jakiś film?
- Dobry pomysł J
Usiadłaś na kanapie a Justin włączył film. Zdziwiłaś się gdy zobaczyłaś co to za film.
- „ Egzorcyzmy „ ?! Serio?!
Nienawidzę horrorów!
- Spokojnie . Jestem tutaj jak będziesz się bać to cię
przytulę :P - zaśmiała się
Poczułaś jak robi ci się ciepło w sercu jak powiedział te
słowa. Oglądaliście film a ty prawie na
każdej scenie zasłaniałaś oczy rękoma . Justin
to widział i śmiejąc się przysuną
się do ciebie i zarzucił rękę na twoje ramie przyciskając cię do siebie.
Zarumieniłaś się . Cały czas zerkałaś na niego .Nie mogłaś skupić się na filmie. Film się
skończył . Odetchnęłaś z ulgą . Justin zaśmiał się na widok tego jak powoli i
głośno odetchnęłaś.
- Nie był aż tak straszny . – powiedział śmiejąc się .
- Nie wcale – powiedziałaś ironicznie. – Zajadłabym coś , a ty?
- Pewnie umieram z głodu J
Poszłaś do kuchni i przyszykowałaś
kanapki. Wracając do salonu z kanapkami zobaczyłaś Justina
gadającego do siebie.
- yyyy Justin? Co ty robisz?
Justin zarumienił się . Podszedł do ciebie i zabrał talerz odkładając
go na stół , po czym złapał cię za dłonie
i spojrzał głęboko w oczy.
- Muszę ci coś powiedzieć….
- Co takiego?
- Przyjaźnimy się od jakiegoś czasu i ta przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna.
- Dla mnie też Justin…..
- Ale ja nie chcę się już z tobą przyjaźnić …….
- Co?! - wykrzyknęłaś
, czułaś jakby ktoś wyrwał ci serce.
- To nie tak …..nie chcę się z tobą przyjaźnić …bo ja chce
coś więcej . Jesteś dla mnie bardzo ważna i zależy mi na tobie …….Kocham cię .
Gdy usłyszałaś te słowa zamurowało cię. Nie wiedziałaś co
powiedzieć. Serce zaczęło ci mocniej bić a ty cała się trząść .
- Jeżeli nie czujesz tego co ja to zrozumiem , ale nie chcę
żeby to przekreśliło naszą przyjaźń. –
powiedział patrząc ze smutkiem w twoje oczy.
- Justin ….ja czuję to samo! Bałam się ci to powiedzieć bo myślałam że ty tak nie czujesz i że po tym skończy się nasza przyjaźń.
Ale mi też na tobie zależy i …..Kocham cię.
Na te słowa Justin
się uśmiechną zbliżył się do ciebie i
mocno przytulił . Z twoich oczu popłynęły
łzy. Justin otarł je i złączył wasze
usta w słodkim pocałunku.
- Już zawsze mów mi o swoich
uczuciach …nie ukrywaj ich przede mną . – powiedział na co ty skinęłaś głową
. Nie mogłaś nic z siebie wydusić. Justin pochylił się z nów by złączyć wasze
usta.
Wychodzisz do szkoły
.Idziesz dłuższy czas zamyślona .Masz słuchawki
na uszach i słuchasz ulubioną piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=FsNZdlV64jU.
Nie zastanawiasz się co dzieję się przed tobą po prostu idziesz. Nagle wpadasz na słup i upadasz. Podbiega do ciebie
chłopak i pomaga ci wstać i pozbierać
rzeczy .Jesteś zażenowana więc nie
patrzysz się na niego. Słysz tylko jego głośny chichot na co podnosisz głowę
i spostrzegasz że to Justin Bieber ! On
patrzy ci w oczy i uśmiecha się do
ciebie http://25.media.tumblr.com/971fbf7855a1969a5fa53c075f690e61/tumblr_mje0p8KMHJ1s7xl5do1_500.gif
Nie wiesz co powiedzieć zamurowało cię .Powoli wstajesz cała
roztrzęsiona i zaczynasz płakać .Gdy Justin to zobaczył nic nie powiedział tylko podszedł do ciebie i
przytulił http://24.media.tumblr.com/c553617896d4c7b989dca138303cea0e/tumblr_mm2fqkZx6i1s7xl5do1_250.gif
Powoli się odsuną
Justin: - Jak masz na imię ?
Ty: - [twoje imię ]
Justin: - Hej mała nie denerwuj się . – i znów cię przytulił.
Nie wiedziałaś co zrobić ani co powiedzieć .
Justin: - Dokąd idziesz?
Ty:- Do szkoły , ale szczerze to nie chce mi się .
Justin uśmiechną się .
Justin: - Więc pojedziesz ze mną http://24.media.tumblr.com/02af4f72e5911cd850b48d9598bc8189/tumblr_mh9tm74Zh11rhb9zmo1_500.gif
Ty: - Co ?! Gdzie?
Justin: - Zobaczysz http://25.media.tumblr.com/93584364e4e5f38e3ea390ff3ae129b3/tumblr_mjfn3zA1SY1rj5aneo1_400.gif
Ty: - No dobrze .
Justin
zaprowadził cię do samochodu i otworzył drzwi. Powoli wsiadłaś i zapięłaś pas. Justin zrobił to samo. Włączył radio na ful
http://www.youtube.com/watch?v=5JFICVPO7R0
i zaczął tańczyć . http://25.media.tumblr.com/c4616841df80c8c3d0327f177af6c9d5/tumblr_mmvatyR5Vz1qi9acuo1_r1_250.gif ale cały czas na ciebie zerkał http://25.media.tumblr.com/668886689c6542fdf7b1d9b6007fe2bb/tumblr_mmvatyR5Vz1qi9acuo2_r1_250.gif
Po chwili
zaczęłaś tańczyć i wygłupiać się z nim .
Po mimo że był Justinem Bieberam
czułaś się przy nim swobodnie. Gdy w końcu
gdzieś stanęliście Justin wyszedł
z samochodu i na masce rozłożył mapę . Wyszłaś za nim z samochodu.
Ty: - Justin
co się dzieję?
Justina: -
Emmm nic ….
Ty:-
Zgubiliśmy się ?!
Justin: http://25.media.tumblr.com/fac786201a16f28c25e2715fa19e88ef/tumblr_mmvatyR5Vz1qi9acuo14_r4_250.gif
Ty:-
Justin!
Justin: - Przepraszam
…..pomyliłem drogi ……iiiii..
Ty: - Co!?
Justin :
- Skończyło się paliwo …
Ty: - Co?!
Ughh Justin co my teraz zrobimy?
Justin: -
Spokojnie shawty zadzwonię po pomoc .
Ty: - Ok ….
Justin
odszedł na bok i dzwonił po pomoc. Gdy skończył
rozmawiać podszedł do ciebie.
Justin : -
Pomoc będzie za 4 godziny.
Ty : - Co?! Tak
długo……. Umieram z głodu ..
Justin: -
Spokojnie .
Podszedł do samochodu otworzył bagażnik i
wyciągnął z niego kocyk i plecak . Złapał cię za rękę i zaprowadził na
polankę . Zostawił się tam po czym wrócił po gitarę. Gdy wrócił rozłożył koc i
z plecaka wyją kanapki.
Ty: -
Justin……ty to zaplanowałeś ?
Justin: -
ughmmmm można tak powiedzieć . http://25.media.tumblr.com/0c8b726595474b1baa2c696f3beb75b4/tumblr_mj8yhfBg2o1rhb9zmo1_500.gif
Ty: - Ale jak
to przecież się poznaliśmy godzinę temu.
Justin: -
Obserwowałem cię od paru dni . Wiem że
byłaś na moim koncercie , widziałem cię tam i
spodobałaś mi się . Dzięki pomocy paru osób zdobyłem twoje imię i
nazwisko i tak cię znalazłem .
Ty: - Czemu
mnie obserwowałeś ? Nie mogłeś podejść
czy coś w tym stylu?
Justin: - Nie
rozumiesz . Gdyby cię zobaczyli ze
mną to już byś się nie uwolniła od
paparatzi .
Ty: - Masz
rację . Miło że się o mnie troszczysz .
Justin :
- http://25.media.tumblr.com/98cd15de31af41ad50b4deb23d244428/tumblr_mgxw5hXRxv1qk1nyyo4_250.gif
Justin wyciągnął
gitarę , zaczął grać i śpiewać . http://www.youtube.com/watch?v=Z2DJsWjHKzY
Cały czas
wsłuchiwałaś się w to jak śpiewa i jak delikatnie jeździ palcami po strunach.
Serce ci zadrżało . http://25.media.tumblr.com/9b0bfe20800a1c9df659ca3077e20ecc/tumblr_mmvatyR5Vz1qi9acuo4_r1_250.gif
Gdy skończył
grać odwrócił się do ciebie pochylił i delikatnie złączył wasze usta. http://25.media.tumblr.com/006abd7f71454b34d54edee586c083a2/tumblr_mmvatyR5Vz1qi9acuo5_r2_250.gif
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)

.png)

















